Czyli co zrobić z postanowieniami noworocznymi?

Witajcie w Nowym Roku! 2024 rozgościł się na dobre w naszych kalendarzach. Mości sobie też gniazdko w naszych głowach skłaniając do snucia (po raz kolejny) tak zwanych noworocznych postanowień. Owszem, mamy zamiłowanie do przypisywania magicznej mocy wszystkim “początkom”. Pamiętam, że jako dziecko, na fali tej magii obiecywałam sobie, że każdy nowo rozpoczęty zeszyt będzie piękny, starannie prowadzony, czytelny, itd. Oczywiście, gdybyście później spojrzeli na jego ostatnie strony, nie trudno byłoby wam zauważyć, że ich obraz odbiega od pierwotnych założeń. Podobnie było z każdym kolejnym rokiem szkolnym, akademickim, kalendarzowym… Czasem wydaje nam się, że nasz czas płynie nie linearnie, a w pewnego rodzaju cyklach wyznaczanych przez daty świąt, pory roku, czy tydzień pracy. “Byle do piątku!” Ot, cykl się skończył. Można odhaczyć a od poniedziałku zacząć: biegać, wdrażać dietę, codziennie powtarzać hiszpański, więcej czytać… Jakże często czekamy, by zacząć od nowa wraz z zamknięciem cyklu? Od wakacji, od poniedziałku, od Nowego Roku… Wspaniale, że chcemy wprowadzać korzystne zmiany w naszym życiu! Jeszcze lepiej, jeśli zmiany te są świadome i przemyślane. Czy musimy jednak ulegać złudnemu przekonaniu, że magia początku kolejnego cyklu pozwoli nam wytrwać w postanowieniach?

Zacznij od nowa.

Od nowa? Pomyśl. Do miejsca, w którym snujesz swoje postanowienia noworoczne doprowadziła cię cała gama decyzji, wyborów, rutyn i nawyków. Jeśli dostrzegasz potrzebę zmiany, droga do niej może być równie długa, co ścieżka ku niezadowoleniu, niedostatkowi i potrzebie zmiany. Na próżno więc łudzimy się, że kilkutygodniowe, a nawet kilkumiesięczne działania przyniosą spektakularne rezultaty. W mediach społecznościowych aż roi się w ostatnim czasie od ofert cudownych diet, kursów pozytywnego myślenia, warsztatów coachingowych. Mówcy motywacyjni (zarówno ci domorośli, jak i profesjonalni) zyskują w tym okresie coraz więcej słuchaczy, a wszystko to pokazuje, że wielu z nas pragnie coś zmienić. Samo pragnienie jednak nie wystarcza. Zamiast zaczynać od nowa, wraz z każdym kolejnym cyklem, bardziej wartościowym podejściem będzie ODNOWA?

Odnowa.

Znam wiele osób, które próbowały zacząć od nowa. Niektórzy z nich podejmowali kilka prób, zanim osiągnęli swój zamiar. Inni wciąż próbują. Jedno jest pewne- zmiana jest procesem, nie celem. Nie zawsze cel sam w sobie jest najistotniejszym elementem zmiany, a droga, która wyprowadziła nas z miejsca, w którym nie chcieliśmy już być. Dlatego kiedy mówię o zmianie, mam na myśli nie zaczynanie “od nowa” a odnowę- przekonań, myśli i działań.

Motywacja jest tym co pozwala Ci zacząć. Nawyk jest tym co pozwala Ci wytrwać!

Stephen Covey

No tak. Podpisuję się pod tym cytatem z całym przekonaniem. Każda zmiana na lepsze wymagała ode mnie nie tylko odpowiedniej motywacji i wsparcia, ale przede wszystkim zmiany nawyków. I analogicznie- sytuacje, które wpędziły mnie w niezłe bagienko, to sytuacje, w których nawyki… no cóż, nie były najlepsze. Mam w swojej karierze zarówno spektakularne sukcesy, jak i spektakularne porażki. Podejrzewam, że podobnie, jak wielu z was. Odkryłam jednak, że cały proces wdrażania zmian, nie zaczyna się od samej zmiany nawyków, a od zmiany przekonań. Odnowie musi ulec nasz sposób myślenia o sobie i świecie. Odnowić musimy sposób, w jaki definiujemy nasze cele i wartości. Jeśli chcemy zmienić nawyk, który na dobre rozsiadł się w naszej codzienności, jeśli dążymy do wprowadzenia nowych rutyn, musimy uzbroić się w ogromny zasób siły wewnętrznej. Nie uda nam się to, jeśli nie nauczymy się doceniać drobnych, (atomowych, jak by to powiedział James Clear) kroków, które wytrwale realizujemy każdego dnia. Jeśli gorąco pragniemy odnowy, zmiany jakości życia- zadbajmy w pierwszej kolejności o jakość naszych myśli, w drugiej- o małe, wytrwale powtarzane rytuały, które staną się naszymi nawykami. W trzeciej zaś kolejności spróbujmy sformułować cel, pamiętając jednocześnie, że naturalną koleją rzeczy jest to, iż może on ulec zmianie.

Nasze wartości nie tylko decydują o tym, co chcemy osiągnąć, ale również wpływają na to, jak się do tego zabieramy.

Piotr Michoń

Szukając szczęścia

Któż z nas nie pragnie szczęścia? Przecież tego właśnie najczęściej życzyliśmy sobie w sylwestrową noc, wznosząc toast za kolejny rok. Problem ze szczęściem polega jednak na tym, że każdy z nas definiuje je po swojemu. Czym innym jest szczęście dla mnie, czym innym dla ciebie. Ponadto niezwykle często warunkujemy nasze szczęście. Wydaje nam się, że zależy od rzeczy, stanów, tytułów, funkcji, itp. Myślimy: “Jak schudnę 10 kg, będę szczęśliwsza”. Albo: “Kiedy kupię nowy samochód osiągnę szczęście”. Innym razem: “Gdy otrzymam podwyżkę, w końcu będę szczęśliwy” lub “Do szczęścia brakuje mi tylko tytułu magistra ekonomii”… Być może niektóre z tych celów okażą się nieosiągalne. Co na przykład, jeśli zamiast schudnąć 10 kg, przytyję 2? Czy to przekreśla moją szansę na szczęście? A co jeśli zamiast podwyżki otrzymam wypowiedzenie i koniecznym okaże się poszukiwanie nowej pracy? Albo z różnych przyczyn nie ukończę (jeszcze) wymarzonej ekonomii? Warunkowanie poczucia szczęścia powoduje w nas frustrację i poczucie presji. Z jednej strony gorąco pragniemy czuć się szczęśliwi i spełnieni, z drugiej wyznaczamy sobie wąskie definicje tego, co stanowi nasze szczęście.

(…) czynienie szczęścia celem istnienia i głównym kryterium jego oceny wiązało się z niższym poziomem zadowolenia z własnego życia i relatywnie większą częstością występowania objawów depresji.

Piotr Michoń

Dążenie do szczęścia, stało się plagą ery social mediów. Nasze profile w mediach społecznościowych dalekie są od rzeczywistego obrazu naszej codzienności. Ociekają sukcesami, wspaniałymi podróżami, ustawicznym samorozwojem… Ważniejsze jest jednak to, czego nie widać- porażki, kolejne próby, ciężka praca, nawyki, łzy i frustracje- innymi słowy wszystkie koszty stojące za pięknie wykreowanym avatarem. Chcąc nie chcąc, oglądamy te piękne obrazki, porównujemy myśląc, jak szare i prozaiczne są nasze dni, jak wielu barw wciąż im brakuje. To prosta droga, by poczucie szczęścia zacząć warunkować. Spłycamy więc zjawisko, jakim jest szczęście, widząc w nim niekończące się pasmo pozytywnych przeżyć i towarzyszących im przyjemnych emocji. Odnowy zatem wymaga nasz sposób definiowania wartości takich jak szczęście, miłość czy rozwój. Zmiana powinna objąć również warunkowanie realizacji tych wartości. Dopiero wówczas będziemy mogli dokonywać zmiany nawyków oraz realizacji celów. To proste, a jednocześnie niezwykle trudne. Pierwszy paradoks zmiany.

Co zamiast postanowień?

Czy zatem warto startować w Nowy Rok z lista postanowień? Cóż, nie dajmy się zwariować. Nie każdy potrzebuje listy zobowiązań wraz z kończącym się rokiem. Mało tego, śmiem przypuszczać, że wielu spośród tych, którzy taką listę poczynili z początkiem 2023 roku, pod jego koniec nie miało poczucia dumy i spełnienia. Dzieje się tak, ponieważ ulegamy trendom, płynącym zewsząd sygnałom, że pan X w 2024 zamierza to, czy tamto, a pani Y już planuje, że… Ech, sami widzicie… Być może jesteś już w drodze? Być może twoja zmiana już się dokonuje, a ty nie masz potrzeby obwieszczania światu, jak bardzo chcesz rozkwitnąć w nadchodzącym roku? Być może ani ty, ani świat nie dostrzegacie jeszcze, że każdego dnia rozkwitasz coraz bardziej i bardziej, a efekt, choć niedostrzegalny gołym okiem, pracuje na spektakularna zmianę w dłuższej perspektywie czasu? Czy potrzebujesz więc postanowień noworocznych? Czy potrzebujesz celów? Czy może raczej przyjrzenia się swoim wartościom, przekonaniom i pragnieniom? Gdy już zredefiniujesz je i odnowisz pojawi się motywacja by zacząć wdrażać małe, ale znaczące nawyki.

W 2023 roku przeżyłam jeden z trudniejszych kryzysów w swoim życiu. Tym, co pomogło mi go przetrwać było wracanie myślami do mojej prywatnej definicji szczęścia, walka (dosłownie była to walka) o praktykowanie dobrych nawyków i docenianie ich realizacji. Sukcesem okazało się dla mnie codzienne wywiązywanie się z obowiązków. Cieszyłam się z regularnego ścielenia łóżka, systematyczności w dbaniu o kwiaty czy porządkach domowych. Moje definicje sukcesu, szczęścia, miłości uległy totalnej odnowie. Dalej walczę o zmianę nawyków, cieszę się jednocześnie, że jeden z nich wszedł mi w krew. Ale o tym napisze w osobnym tekście.

Tymczasem, jeśli podobnie jak ja, nie masz żadnych celów czy postanowień, nie przejmuj się. Przecież każdy dzień przynosi kolejną szansę, by dokonywać małych, znaczących zmian w swoim życiu. Czasem zaczynamy od szklanki wody po przebudzeniu, ścielenia łóżka. Czasem tą zmiana staje się nawyk uśmiechania się do nieznajomych, cicha modlitwa, głęboki oddech. Wytrwałość w ich praktykowaniu czyni ogromną zmianę. Jedyne, co musimy zrobić, to wytrwać. I tej wytrwałości nam życzę.

  • Piotr Michoń, Życzę szczęścia!, Wydawnictwo Otwarte, Kraków, 2023
  • James Clear, Atomowe nawyki, Wydawnictwo Galaktyka, Łódź, 2019

Pin It on Pinterest

Share This