Jeśli jesteś rodzicem bądź nauczycielem, trafiłeś tu ponieważ ci zależy. Zależy ci na świadomym i aktywnym kształtowaniu osobowości dziecka, na wnoszeniu wartości do jego życia. Skoro czytasz ten tekst zapewne jesteś osobą, która poszukuje i nie boi się zadawania pytań. Pozwól więc, że na początku ja zadam ci pytanie. Gdy myślisz o swoim dziecku za 10- 15- 20 lat, jak wyobrażasz je sobie? Jakie kompetencje życiowe posiada ten młody człowiek w twojej wyobraźni? Jeśli masz taką możliwość zapisz je sobie na kartce i zachowaj na później. Kto wie, być może przyda nam się jeszcze ta lista?
Przekonania.
Czy słyszeliście o podejściu poznawczo- behawioralnym w psychologii? Znajduje ono coraz większą rzeszę entuzjastów, ponieważ skuteczność terapii poznawczo- behawioralnej w leczeniu zaburzeń takich jak depresja, nerwice, stany lękowe przynosi potwierdzone rezultaty. Podstawowym założeniem tego podejścia jest wiara, że poprzez zmianę błędnego sposobu myślenia można uzyskać zmianę zachowania. Zachowania (te trudne oczywiście) są najbardziej widocznym objawem tego, że coś niepokojącego dzieje się z drugim człowiekiem. Poprzez zachowania rozumiemy nie tylko działanie ale też wypowiedzi, mowę ciała, zaniechanie- a więc brak działania. W myśl psychologów reprezentujących nurt poznawczo- behawioralny za zachowaniami stoją przekonania, które zostały nabyte w procesie uczenia się (oczywiście nie tylko w szkole, ponieważ uczymy się zawsze i wszędzie). Mogą dotyczyć siebie, innych ludzi, zdarzeń i zjawisk. Determinują one sposób interpretacji świata i pchają nas ku podejmowaniu określonych strategii radzenia sobie z problemami. Uf… Tyle teorii. A co to oznacza w praktyce?
Wyobraź sobie, że cofasz się do wczesnego dzieciństwa. Powiedzmy masz około 2,5 roku. Wychowujesz się w kochającej, pełnej rodzinie. Załóżmy, że nie umiesz jeszcze precyzyjnie się komunikować, jednak twoi rodzice są empatyczni, spokojni, podążają za twoimi próbami porozumienia się. Na typowe dla tego wieku wybuchy płaczu przeplatane euforyczną radością reagują ze spokojem. Są obecni. Nie oceniają, nie usiłują przeforsować swojej woli za wszelką cenę. Nie przejmują się tym, jak jesteś postrzegany przez osoby z zewnątrz, nie przejmują się tym, jak sami są oceniani jako rodzice. Pozwalają ci doświadczać, eksperymentować, dotykać, brudzić się, ale też sprzątać, kroić, wspinać się i skakać. Zawsze są blisko i czujesz się bezpiecznie. Brzmi cudownie, prawda? Jeśli jednak czujesz nutkę goryczy w tym różowym obrazku, uspokoję cię- to obraz idealny. A idealnych rodziców, dzieci, rodzin ( dopisz, co chcesz) nie ma. Ideał to konstrukt, do którego powinniśmy dążyć, wiedząc jednocześnie, że jego osiągnięcie jest trudne, jeśli nie niemożliwe. Dla dziecka liczy się całokształt relacji. Jeśli popełniasz błąd, ono nadal kocha cię tak samo. Czuje się rozżalone, gdy krzyczysz lub karzesz. Być może się przestraszyło lub rozzłościło. Nadal jednak kocha i potrzebuje. Pamiętaj, że każdą sytuację można naprawić a dwulatka również można przeprosić i przytulić. Ważne, by obserwować siebie i wyciągać wnioski.
Ok. Przeskakujemy teraz do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Twoi rodzice są wspierający. Pozwalają ci wziąć odpowiedzialność za organizację planu dnia, za planowanie uczenia się. Wasza Pani (a może Pan) dostrzega twoje talenty, pozwala ci realizować pasje, pozwala pracować w odpowiednim tempie, przy użyciu preferowanych przez ciebie technik.

Kolejny skok. Masz teraz 13- 14 lat. Rodzice pozwalają ci decydować o sobie we wcześniej ustalonych granicach. Pozwalają ci brać odpowiedzialność za oceny- nie cisną. Zamiast pytać: „Co dostałeś ze sprawdzianu?” pytają „Czego ci potrzeba? Pamiętasz, że możesz na mnie liczyć?”. Zamiast upominać „Zrób w końcu porządek w tym pokoju!” mówią „Wierzę, że potrafisz zadbać o swoje rzeczy i miejsce pracy.” Wspierają realizację twoich pasji, nawet jeśli nie wydają im się „przyszłościowe”. Twoi przyjaciele akceptują cię bezwarunkowo. Nikt nie mówi „Mogłabyś zmienić ciuchy i trochę schudnąć” albo „Weź przypakuj, bo żadna laska nie poleci na takiego leszcza”… „Ej, no coś ty, to tylko z troski, no wiesz, że chcę dla ciebie dobrze…”
Dobrze. Co to właściwie znaczy?
Ta podróż w czasie uświadamia kilka kwestii.
Po pierwsze: ideały nie istnieją. Każdy z nas ma prawo do błędów, do decyzji, które choć podejmowane w dobrej wierze nie służą nam czy naszym dzieciom. Błędów wychowawczych nie popełnia ten, kto nie pracuje z dziećmi i nie ma własnych pociech. Wszyscy inni jesteśmy na nie skazani. Cała nasza odpowiedzialność to refleksja, wyciąganie wniosków, modyfikowanie podejścia i… przepraszanie. O przepraszaniu i jego niezwykłej mocy opowiem wam w innym miejscu.
Po drugie: Na każdym z tych etapów u dziecka, nastolatka, dorosłego, kształtują się określone przekonania na temat siebie i innych, i wpływają one na to, jak postrzegamy swoją sytuację oraz jakie strategie działania wybierzemy w danym momencie. Kluczową rolę w kształtowaniu tych przekonań odgrywają tak zwani znaczący inni- rodzice, nauczyciele, rówieśnicy, idole… W zależności od doświadczeń i tego, jaką wiedzę w ich obliczu przyswoimy, z takimi doświadczeniami wyruszymy w podróż do kolejnego etapu naszego życia. Jeśli wyobrazisz sobie siebie jako wagabundę z pustym plecakiem, który zbiera doświadczenia, pakuje je do plecaka i wędruje do kolejnej wioski, z każdej sytuacji wynosząc coś nowego, zyskasz idealną metaforę rozwoju człowieka. Rzecz w tym, że „przedmioty” składające się na ten bagaż doświadczeń mogą być dla nas przydatne w dalszej podróży, mogą nam również ciążyć. Podobnie jest z przekonaniami.
Po trzecie: Zawsze lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Kształtowanie odpowiednich przekonań w dziecku od najwcześniejszych chwil jego życia może je uchronić przed wieloma zaburzeniami w późniejszym życiu. Nawet jeśli nie trafi na empatycznego i uważnego nauczyciela, mając odpowiedni „bagaż” wyniesiony z domu poradzi sobie. Może będzie mu trudno, być może będzie płakało, ale nie przestanie czuć się ważne i wartościowe, jeśli taki zasób ma już w swoim plecaku. Podobnie, jeśli znajduje oparcie w rodzinie i nauczycielach, „przyjaciołom” i rówieśnikom również będzie trudniej zachwiać poczucie własnej wartości u nastolatka. Zawsze zaczynajmy TU i TERAZ, sprawdzajmy, gdzie jesteśmy, czym dysponujemy i na co mamy wpływ. Zawsze możemy działać. To tylko kwestia świadomości i odpowiednich narzędzi.
Poczucie własnej wartości u dziecka jest najskuteczniejszym środkiem immunologicznym wobec wszystkiego, czego obawiają się rodzice: problemów w szkole, seksu, prochów i rock and rolla. To najlepsze, co można dziecku dać.
Tak pisał duński terapeuta rodziny i pedagog Jasper Juul w książce “Przestrzeń dla rodziny. To jeden z moich ulubionych cytatów. Poczucie własnej wartości wynika z wykształcenia w sobie siedmiu kluczowych przekonań, o których wspomina Jane Nelsen i H. Stephen Glenn w książce „Raising Self-Reliant Children in a Self-Indulgent World” a są to:
- Głębokie przekonanie o osobistych zdolnościach wyrażone w słowach „Jestem zdolny i kompetentny”, „Potrafię to zrobić”, „poradzę sobie”.
Pamiętasz naszą podróż w czasie? To przekonanie kształtuje się jeszcze zanim dziecko nauczy się mówić podczas samodzielnej eksploracji świata. Dawno powinniśmy porzucić przekonanie, że dziecko to tabula rasa, że powinniśmy wszystkiego je nauczyć. Najnowsze badania z dziedziny neuronauk dowodzą, że dziecko uczy się już w łonie matki. Przychodzi więc na świat wyposażone w określone kompetencje, które rozwija, po drodze nabywając nowe umiejętności. Dziecko jest kompetentne. Musimy tylko w to uwierzyć.
2) Głębokie przekonanie o własnym znaczeniu w relacjach z najbliższymi, które możemy wyrazić w słowach: „ To, co wnoszę jest ważne.”, „Jestem naprawdę potrzebny”. Dwie najbardziej fundamentalne potrzeby każdego człowieka to przynależność i znaczenie. Zaspokajając je, wyposażamy dziecko w odwagę do podejmowania wyzwań, ponieważ zbudowaliśmy tym samym głębokie poczucie bezpieczeństwa i więzi. Niezależnie więc od skutków naszych działań zawsze mamy dokąd wrócić- bezpieczna przystań, w której czekają na mnie, ponieważ jestem dla nich ważny, a oni są ważni dla mnie.
3) Głębokie przekonanie o osobistej mocy i wpływie na własne życie. Wyraża się w słowach: „Mam wpływ na to, co się ze mną dzieje”. Na bardzo wczesnym etapie takie przekonanie kształtuje postawa responsywna rodzica (reaguje na twoje sygnały) oraz proaktywna (biorę udział w rozwiązaniu problemu, pomagam, jestem obecny). Na późniejszych etapach rozwoju dziecka pozwala to na przejęcie częściowej i wreszcie całkowitej odpowiedzialności za swoje wybory i decyzje. Kształtowanie odpowiedzialności i wpływu odbywa się stopniowo w oparciu o to właśnie przekonanie.
4) Przekonanie o posiadaniu umiejętności intrapersonalnych a więc rozumienie własnych emocji, zdolność do samokontroli, samoregulacji, rozwijania samodyscypliny. Rozumienie emocji odbywa się na dwóch płaszczyznach: ciała i umysłu. Młodsze dzieci uczymy rozpoznawania emocji w ciele, obserwujemy, co dzieje się z mięśniami, z oddechem, z twarzą. Modelujemy, nazywając sytuację i emocje. Starsze dzieci prosimy o interpretację. Co ważne- robimy to po chwili wyciszenia. Dlaczego nie na „gorąco”? O tym przeczytasz w innym artykule.

5) Przekonanie o posiadaniu umiejętności interpersonalnych, a więc współpraca, negocjacje, empatia, komunikacja, dzielenie się (przedmiotami, osobami, zadaniami), zawieranie i podtrzymywanie relacji.
6) Przekonanie o umiejętności systemowego podejścia do życia a więc rozumienie ograniczeń, radzenie sobie z konsekwencjami, aktywne poszukiwanie rozwiązań , elastyczność. W tym miejscu pozwolę sobie na krótka dygresję. Żyjemy w specyficznej kulturze perfekcjonizmu. Szkoła, praca, media, często również rodzina piętnuje popełnianie błędów. Przywykliśmy powtarzać „Ucz się na błędach” i jednocześnie zdajemy się dodawać „byle nie częściej niż raz do roku”. Tymczasem kluczowa umiejętność potrzebna do wykształcenia przekonania o zdolności do systemowego podejścia do życia to powiedzieć sobie: „ OK. Nie wyszło. Co mogę zrobić, żeby w końcu mi się udało?” Albo: „Wierzę, że można to zrobić, tylko jeszcze nie wiem, jak!”. Trudno jest to osiągnąć bez potrzeby rozwoju i bez entuzjazmu. „Słowa kluczowe umożliwiające wzniecenie entuzjazmu w każdym człowiek- bez względu na jego wiek i liczbę negatywnych doświadczeń- brzmią bardzo prosto: zapraszamy cię do wspólnych działań, będziemy cię wspierać i inspirować w odkrywaniu świata, pomożemy ci znów odnaleźć radość uczenia się.” piszą Gerald Huther i Uli Hauser w książce „Wszystkie dzieci są zdolne”. Czy to nie cudowne, że tak niewielki krok, tak prosta deklaracja, ma tak wielką moc?
7) Dobrze rozwinięta umiejętność oceny. To jak dla mnie najwyższy level. Wiąże się ona ze spokojną i mądrą oceną sytuacji w oparciu o wyznawane wartości. Słowa takie jak „spokój”, „mądrość”, „wartości”, kierują nas na ten etap rozwoju, w którym możemy mówić o moralności czy sumieniu. Wymaga to refleksyjnego przyswojenia norm kulturowych. We wcześniejszych etapach również mamy ocenę sytuacji jednak odbywa się to przez modelowanie zachowań, odgrywanie scenek, czytanie lub opowiadanie historyjek. Zauważ proszę, że nie ma możliwości „spokojnej oceny sytuacji”, jeśli nie przyswoiliśmy zdolności do samoregulacji. To bardzo ważne.

Wykształcenie powyższych przekonań to długotrwały proces. Wierzę jednak, że ta praca jest niezwykle wartościowa. Skoro musimy jeszcze poczekać na rozwiązania systemowe, zacznijmy TU i TRAZ. Pamiętasz? Zobacz, gdzie jesteś, czym dysponujesz i zacznij od małych kroków. Zawsze można coś zrobić, a to już naprawdę COŚ!
Czy masz przy sobie listę kompetencji życiowych twojego dziecka? Spójrz proszę teraz na nią. Pewnie pojawiły się tam takie określenia jak: samodzielny, odpowiedzialny, dojrzały, zrównoważony, zaradny, empatyczny, wrażliwy, odważny, szanujący, współpracujący… To ćwiczenie wykonujemy na warsztatach Pozytywnej Dyscypliny dla rodziców i nauczycieli. Możesz wierzyć lub nie, ale wszyscy podają podobne kompetencje. Dlaczego? Ponieważ my- dorośli wiemy, jaki jest świat i chcemy, by nasze dzieci były do niego przygotowane. Pamiętaj proszę, że dzieci już są częścią tego świata. Już funkcjonują wśród nas- dorosłych. Są świetnymi obserwatorami ale kiepsko wychodzi im interpretacja i ocena. Na zakończenie proszę, zastanów się, w jaki sposób możesz poprzez to co robisz i mówisz wspierać kształtowanie się tych siedmiu kluczowych przekonań. Jeśli uda ci się to zrobić, spróbuj małymi krokami wprowadzać swoje pomysły. Schowaj listę do szuflady czy portfela i zerkaj na nią od czasu do czasu. Pamiętaj, że dziecko chce czuć się ważne, że chce być częścią wspólnoty. Jeśli jego zachowania są „złe”, być może już stoją za nimi błędne przekonania. Jakie? O tym przeczytasz już wkrótce.