Złość to trudna emocja. Dlaczego jedna z najbardziej naturalnych reakcji stała się społecznym tabu? Staramy się wyeliminować ją z relacji, ukrywamy gdzieś głęboko w sobie przekonani, że jedyne, co ze sobą niesie to destrukcja i zerwanie porozumienia. Zdecydowanie złość nie ma najlepszej renomy. Bywa utożsamiana ze słabością, z brakiem samokontroli czy samodyscypliny. Jednak jako jedna spośród emocji pierwotnych, złość jest stanem, którego doświadcza każdy z nas, niezależnie od pochodzenia, kultury czy społecznego statusu. Dlaczego więc już od wczesnego dzieciństwa budujemy w dzieciach przekonanie, że złość jest czymś niegodnym, że nie zasługuje na wysłuchanie?
Dwudziesty wiek obfitował w bezmiar cierpienia. Dwie okrutne wojny siały strach i spustoszenie, wyzwalały w ludziach skrajne postawy- od godnego podziwu heroizmu, po bestialstwo i skrajny egoizm. Być może jednym z czynników, który miał istotny wpływ na postrzeganie złości i utożsamianej z nią agresji, jest doświadczenie wojny, które z uwagi na swój traumatyczny charakter można postrzegać również jako doświadczenie międzypokoleniowe. Nie chcemy wojny, wrogości, utraty poczucia bezpieczeństwa, jednocześnie obawiając się najdrobniejszych przejawów złości już w nas samych. Z drugiej strony o naszym nastawieniu do tej emocji decydują czynniki kulturowe takie jak język i normy społeczne.

W sferze językowej złość jako emocja- stan silnego wewnętrznego pobudzenia, jest utożsamiana z odpowiadającym temu pobudzeniu zachowaniem. Gdy ktoś czuje złość mówimy, że się złości. To dość niebezpieczny skrót. Z jednej strony mamy zupełnie naturalną i potrzebną emocję. Z drugiej strony to samo określenie odnosi się do społecznie nieakceptowalnego zachowania. By poradzić sobie z tą sprzecznością, warto złość i odpowiadające jej zachowanie- czy to dorosłego, czy dziecka- potraktować jako informacje. Przyjrzyjmy się, o czym mówi nasza złość? Co kryje się pod nią, i dlaczego jest dla nas ważna?
Góra lodowa złości, czyli nurkujemy pod powierzchnię.
Behawioryści postulowali skupienie się na tym, co widoczne i mierzalne, a więc na zachowaniach. Wierzyli, że zarówno zwierzęce jak i ludzkie zachowania można zmieniać tworząc określone warunki. Warunkowanie zachowań nazywane sprawczym wiązało się z prawem efektu określającym relację między zachowaniem a następującą po nim konsekwencją. Prawo to zostało sformułowane przez E. Thorndike’a. Warunkowanie sprawcze opiera się na regulowaniu częstotliwości pożądanych zachowań poprzez wprowadzenie nagród i kar w bezpośrednim następstwie zachowania. Popularyzacja behawioryzmu sprawiła, że przenikał on dość swobodnie do szkół i rodzin jako skuteczna metoda wychowawcza. Dziś już wiemy, że skupienie się wyłącznie na zachowaniu, ominięcie czynników takich jak emocje, potrzeby, oczekiwania, przekonania czy cele, może być niezwykle krzywdzące dla dziecka. Będzie miało to również swoje skutki w dorosłym życiu. Jeśli posłużymy się metaforą góry lodowe, wyraźnym stanie się dla nas, że to co możemy zauważyć i zbadać jest jedynie jej wierzchołkiem. Zachowanie, którego jesteśmy świadkiem jest faktem możliwym do obserwowania oraz mierzalnym. Chcąc jednak zrozumieć i wpłynąć na jego zmianę, powinniśmy zanurzyć się głębiej, by sprawdzić, co może być przyczyna takiego a nie innego zachowania.
Każdy z nas ma swoją górę lodową. W zależności od sytuacji, pod powierzchnią znaleźć możemy różne elementy. Zachowania, które możemy obserwować u dziecka bywają do siebie podobne, ponieważ od wczesnych lat życia uczymy się strategii, które są odpowiedzią na to, co dzieje się w sferze niewidocznej dla oczu. Co może kryć się pod złością? Pierwszą przyczyną złości mogą być potrzeby- biologiczne, emocjonalne, potrzeby w sferze społecznej, w obszarze poznawczym. Jeśli złość potraktujemy jako informację, jest to z pewnością informacja mówiąca o tym, że coś poszło nie tak, jak się tego spodziewaliśmy. Patrząc więc z perspektywy potrzeb, złość wywołują w nas potrzeby niezaspokojone. Mogą to być potrzeby najprostsze, biologiczne- głód, pragnienie, zmęczenie, które znacznie zwiększają podatność na frustrację. Mogą to być niezaspokojone potrzeby poznawcze- brak dostępu do informacji, który przeszkadza w opracowaniu skutecznej strategii radzenia sobie z problemem. Mogą to być niezaspokojone potrzeby społeczne jak utrata poczucia bezpieczeństwa, przynależności, znaczenia czy wpływu. Niezwykle ciekawa jest jednak sfera potrzeb emocjonalnych. Złość bywa jedynie przykrywką dla emocji społecznych, znacznie trudniejszych do zrozumienia i zaopiekowania się nimi. Zdarza się, że zarówno w przypadku dzieci, jak i w przypadku dorosłych złość maskuje takie emocje jak wstyd, smutek, rozczarowanie, odrzucenie, zakłopotanie i wiele innych. Dzieje się tak ponieważ mechanizm złości i wynikające z niej wybuchy gniewu czy agresja, są znacznie prostsze. Złość jest pierwotna reakcją na zagrożenia, na naruszenie naszych granic. Gdybyśmy porównali złość i wstyd do ognia, złość przypomina raczej odpaloną petardę. Wybucha gwałtownie, z wielkim hukiem, by następnie w bardzo szybkim czasie zgasnąć. Wstyd natomiast przypomina tlący się żar. Ogień nie trzaska, iskry się nie sypią, nie daje zbyt wiele światła czy ciepła. Nie wiemy jednak, jak długo jeszcze będzie się tlić. Nie wiemy, czy po zagaszeniu lekki podmuch wiatru nie wznieci na nowo ognia. Musimy czekać. Czuwać i obserwować. Dogaszanie ognia wymaga cierpliwości, czasu i uważności. Podobnie jest właśnie ze wstydem, żalem, rozczarowaniem, poczuciem straty. Wszystkie trwają, wymagają cierpliwego przepracowania i ogromnej uważności. Każdemu z nas zdarzyło się zapewne przykryć złością inną emocję. Warto mieć to na uwadze, gdy staramy się pozostać w zgodzie ze sobą, ale również pracując z drugim człowiekiem. Taka uważność jest szczególnie ważna w przypadku dzieci. Są one bowiem niezwykle wrażliwe i podatne na zranienie. Uczą się dopiero swoich reakcji i zachowań, często nawet nie potrafią nazwać całej puli emocji, których doświadczają. Pamiętajmy, że każdy- również dziecko- ma swoją górę lodową. Jednocześnie ważnym jest, by nie utożsamiać zachowania z osobą. To, co kryje się po powierzchnią należy zrozumieć, nazwać i zaakceptować pamiętając, że nie każda strategia rozładowania napięcia jest możliwa do zaakceptowania przez otoczenie. Wszystko to powinno odbywać się z poszanowaniem granic, tak by nie naruszać integralności obu stron.

Wiemy już, że złość, jako zachowanie, czyli raczej złoszczenie się, ma swoje podłoże w potrzebach i emocjach. Innym elementem, nad którym warto się pochylić są przekonania. Przekonania to schematyczne myśli o sobie, o innych i o świecie. Informują nas o postawach, tłumaczą wykorzystywane w praktyce strategie radzenia sobie z trudnościami. Przekonania mogą dotyczyć nas samych- „Jestem do niczego”, „Nigdy mi się nie uda”, „Powinienem zrezygnować” jak również innych- „Oni się na mnie uwzięli”, „Nigdy mnie nie zaakceptują”, „To wszystko ich wina”, „Nie znają się, jeszcze pożałują”… Przyglądanie się przekonaniom, szukanie dowodów ich fałszywości, racjonalizacja i konkretyzacja zamiast nadmiernej generalizacji czy negatywizmu- mogą prowadzić do ich zmiany, a co za tym idzie, do zmiany zachowań na bardziej adaptacyjne. Warunkiem jest jednak dostrzeżenie ich, zrozumienie ich źródeł i chęć zmiany. Warto przyjrzeć się językowi, jakim posługujemy się w relacji z drugim człowiekiem. Być może sposób w jaki się komunikujemy sprzyja budowaniu szkodliwych przekonań? Zwróćmy na to uwagę przede wszystkim w przypadku dzieci.
Przekonania powstają w bezpośrednim związku z doświadczeniem. Ostatnią grupą czynników, które kryją się pod powierzchnią naszej złości są indywidualne doświadczenia życiowe. Każdy z nas ma swoją historię, nierzadko nosimy w sobie jakąś traumę. Ma to niezwykle istotny wpływ na to, jak przeżywamy i okazujemy emocje, jakie strategie i zachowania wybieramy, by te emocje okazać na zewnątrz. To również informacje, do których nie mamy dostępu obserwując jedynie zachowania. Warto mieć na uwadze indywidualne uwarunkowania osób, z którymi pozostajemy w relacji.

Jak radzić sobie ze złością?
Złość ma czarny PR. Chcielibyśmy żyć w świecie pełnym zadowolonych ludzi- uśmiechniętych, spokojnych, pomocnych, gotowych do współpracy. To utopia, której żaden projekt inżynierii społecznej nie jest w stanie zrealizować. Szczęście jest subiektywnym poczuciem i odnosi się do bardzo indywidualnych cech. U jego podłoża leży akceptacja tego, co mam, wdzięczność i docenienie, poczucie bezpieczeństwa i spokój. Każdy z tych elementów jest bardzo subiektywny. Mamy do czynienia ze zjawiskiem społecznej anomii, a więc braku stabilnych wartości, nagłych zmian społecznych, oczekiwań i wynikającej z nich dezorientacji. Anomia społeczna jaki i wszechobecny konsumpcjonizm sprawiły, że staliśmy się społeczeństwem bardzo rozchwianym. Porównywanie się do siebie, budowanie samooceny w oparciu na opinii innych, na statusie materialnym- wszystko to zwiększa naszą podatność na frustrację.
Żyjemy w ciągłym biegu zapominając, że nasze życie upływa TU i TERAZ. To co zupełnie dla nas naturalne, a więc emocje i potrzeby, których doświadczamy upychamy w naszych duchowych kieszeniach, by zająć się nimi PÓŹNIEJ. Zamiast pozostawać w kontakcie ze sobą, przyglądać się swoim potrzebom, emocjom, przekonaniom i doświadczeniom, żyjemy w oderwaniu od nich. Płacimy za to wysoki rachunek w postaci utraty równowagi psychicznej czy pogorszenia relacji z bliskimi. Zatrzymajmy się. Pamiętajmy, że gdy doświadczamy złości dziecka, wychowanka, partnera, przyjaciela- jest to dla nas informacja, że coś poszło nie tak. W przypadku dziecka, największym błędem, jaki możemy popełnić jest kara za zachowanie, które pełni funkcję komunikatu. Nikt z nas nie krzyczy, nie rzuca się, nie płacze, nie zachowuje się agresywnie czy wykazuje skłonności autoagresywne, gdy czuje się dobrze, gdy jest zrelaksowany, ot tak- dla zabawy. Czy można wrócić do równowagi, gdy ktoś bliski sprawia, że czujemy się jeszcze gorzej? Tak właśnie działa kara. Jeśli chcemy sprawić, by to, co dla całej rodziny trudne, stało się choć odrobinę łatwiejsze- wróćmy do równowagi. Zawsze zaczynajmy od siebie. Ktoś się złości? Co ja czuję w związku z tym? O jakich moich potrzebach mówi moja reakcja emocjonalna? Jakie myśli pojawiają się w mojej głowie? Czy coś mi to przypomina? Czy czegoś w tej chwili potrzebuję? Co mogę dla siebie zrobić, by poczuć się lepiej? Dorosły w równowadze- tylko taka osoba jest w stanie pomóc dziecku zajrzeć pod powierzchnię góry lodowej złości i znaleźć najlepsze rozwiązanie, by poczuć się lepiej.